<< >>
Strona główna > Wolontariat


"Baku, Moskwa, Warszawa" M.M. Wysocki


Trzy miasta, będące tytułem powieści Marcina Michała Wysockiego, jakże różne od siebie w rzeczywistości i w wyobrażeniu głównego bohatera - Sadiqa. Rodzinne strony, gdzie znany jest każdy zakątek, fascynująca metropolia podziwiana na widokówkach i odległe, zasłyszane tylko kilka razy miejsce. Przez te miasta odbywa się wędrówka bohatera, którego życie, naśladujące tułaczkę po mapie, dzieli się na podobne etapy. Trzeba przyznać, że losy Sadiqa obfitują we wzloty i upadki, a czytelnikowi nie poskąpiono wrażeń. W nieco ponad 300 stronach znajdą coś dla siebie miłośnicy polityki, podróży i romansu, ale także militariów, sztuki, czy kulinariów.
Forma, w której zapisane są losy Sadiqa przypomina nieco opowieść staruszka zasłyszaną przy ognisku. Jest to wygodne dla autora, bo tłumaczy lekki chaos w niektórych fragmentach i wplecione urywki wspomnień w linearną akcję. Umożliwia jednak pokazanie świata przedstawionego w sposób niezwykle szczegółowy i autentyczny. Z drugiej strony potęguje sympatię, którą darzymy bohatera i zżycie z nim. Opowiada on o swoim życiu beztrosko, z pewną dozą nonszalancji, charakterystyczną dla doświadczonego człowieka. Tak w końcu wyglądały losy większości młodych w tamtych czasach – pełne niesprawiedliwości i absurdów, ale też nieoczekiwanych zdarzeń i zmian. To co wtedy było chlebem powszednim, z perspektywy osoby dorastającej w Polsce po roku 1989 staje się niesamowitą opowieścią, dodatkowo osadzoną w obcym, jednak jakże fascynującym świecie. Właśnie tło opisywanych zdarzeń jest największą zaletą powieści, a wręcz czasami je przyćmiewa. Regionalne smakołyki, nastroje społeczne i polityczne, czy wplatane rosyjskie zwroty wtapiają czytelnika w azerski umysł, choć czasami zmuszają również do sięgnięcia po słownik, czy encyklopedię.
Nieco kontrastujący z przyjętą formułą jest język opowieści. Bardzo poetycki, pełen wyszukanych słów w didaskaliach i opisach narratora oraz równie (jeżeli nawet nie bardziej) wyszukanych sprośności w momentach jego erotycznych uniesień. Sadiq wracając wspomnieniami do dawnych czasów nie jest zbyt krytyczny wobec siebie, nawet nieliczne nagany zbywa pobłażliwością. Wątpliwości jednak budzi jego stosunek do kobiet, a co za tym idzie ich obraz w całej powieści. Mimo jego wrażliwości i delikatności, która jest wyraźnie eksponowana, traktuje je przedmiotowo i obco. Dzieli je na lepsze (kobietki kobietki) i gorsze (sucze), ignoruje uczucia swoich towarzyszek młodości, a później przez wiele lat zajmuje się tylko spełnianiem swoich seksualnych fantazji. W powieści brakuje ciekawej, damskiej postaci, która miałaby udział w innych, niż miłosne, wątkach. Pozostałym, przewijającym się przez życie Sadiqa bohaterom nie towarzyszy niestety ich głębsza analiza. Wydaje się, że każda z nich zostaje przywołana jedynie w momencie, kiedy niezbędna jest do popchnięcia dalej losów chłopaka. Szkoda, że nie otrzymujemy szerszego opisu przeżyć niektórych postaci, pogłębiłoby to jeden z najbardziej interesujących aspektów powieści, czyli nastrojów społecznych w Związku Radzieckim tamtych lat. Skupienie wyłącznie na Sadiqu ma jednak swoje zalety. Książka jest swego rodzaju pamiętnikiem, ujmuje autentycznością, z jednoczesnym subiektywnym przedstawieniem zdarzeń. Nie jest widoczna żadna ingerencja autora, chociażby spotykana często chęć, aby wzbogacić bardziej stoickie fragmenty na siłę.
Tytułowe trzy miasta budziły we mnie zupełnie odwrotne, niż u Sadiqa uczucia. Znana, jak własna kieszeń Warszawa, podziwiana ze zdjęć Moskwa oraz (aż wstyd się przyznać) pierwszy raz napotkane Baku. Jednocześnie z podróżą Sadiqa - od tego co swojskie, do tego co obce, odbywała się również moja, w przeciwnym kierunku. Choć trwała znacznie krócej, niż u bohatera, to zostawiła po sobie ślad. Pozwoliła zajrzeć w czasy znane z podręczników i opowieści dziadków, może nie przez otwarte na oścież okno, ale przez wąską szparę, uchylonej przez azerskiego chłopca okiennicy.