<< >>
Strona główna > Polecamy > Archiwum 2015 > Judith Schalansky "Atlas wysp odległych – pięćdziesiąt wysp, na których nigdy nie byłam i nie będę"
Judith Schalansky "Atlas wysp odległych – pięćdziesiąt wysp, na których nigdy nie byłam i nie będę"

To chyba dość odważny eksperyment; spróbujmy sobie wyobrazić książki: Pięćdziesiąt przysmaków, których nigdy nie jadłam i nie zjem, Pięćdziesiąt filmów, których nigdy nie oglądałam i nie obejrzę, czy Pięćdziesiąt obrazów, których nigdy nie widziałam i nie zobaczę. Hm...oszustwo, tani chwyt marketingowy czy rewolucja? Przyzwyczajeni jesteśmy, że przecież pisze się o tym, co się doskonale zna. A tutaj zamiast pięćdziesięciu wypróbowanych przepisów, pięćdziesięciu ulubionych filmów czy pięćdziesięciu obrazów, które wywarły na nas największe wrażenie dostajemy pięćdziesiąt punktów na mapie. Punktów malutkich – nazw z szerokością geograficzną. Autorka nigdy nie przybiła do nich swego czółna, że tak skorzystamy z Bronisława Malinowskiego i nie zabrała nas w podróż, którą sama odbyła. Nie pokazuje nam miejsc swoimi oczami, nie opisuje przeżyć związanych z eksploracją nowego, jednym słowem... nie idzie na łatwiznę. Zamiast tego – z relacji, notatek innych podróżników, prasowych wycinków – tak to sobie wyobrażam – tworzy swój subiektywny obraz pięćdziesięciu odizolowanych miejsc, co momentami przypomina kronikę socjo-kryminalną. To bardzo osobista nie-podróż, dzieło jedyne w swoim rodzaju, rzucające wyzwanie dominującej filozofii ekspansywizmu byłem-widziałem-zdobyłem. Jak nigdy wcześniej podczas czytania literatury „podróżniczej” nie czułam się tak „w gościnie” i nie doznałam tak emocjonującego obcowania z miejscami, w których nigdy nie byłam. I nie będę.