<< >>
Strona główna


"To oślepiające, nieobecne światło" Tahar Ben Jelloun


Każdy w życiu kieruje się swoimi wartościami, w coś wierzy, w coś pokłada swoje nadzieje. Nie wiemy jak silny mamy charakter, póki nie wystawimy go na próbę.
Czytając książki nie tylko przeżywa się kilka żyć, ale również poznaje się historie innych ludzi. Często zastanawiam się: czy na ich miejscu dałabym radę? Czy postąpiłabym tak samo? Kim bym była w mojej historii? Odpowiedzi na te pytania, mogę nigdy nie znaleźć, ale z każdą przeczytaną prawdziwą i brutalną historią chcę wyciągnąć coś więcej niż czyste cierpienie.
Bohater książki „To oślepiające, nieobecne światło” Tahara Bena Jellouna został skazany za zamach na króla i razem z innymi skazanymi trafia do celi w rozmiarze grobu w tajnym więzieniu Tazmamart. Sam opis celi – jak wyglądała, jak śmierdziała, jak nie było widać w niej nic oprócz ciemności, sprawia, że człowieka przechodzą ciarki. Ciężko sobie wyobrazić, że ktoś mógł w niej spędzić aż osiemnaście lat.
Czytając książkę zastanawiałam się do czego nawiązuje tytuł. Czym jest to światło? Wiarą, nadzieją, a może człowieczeństwem? Czy dzięki temu udało się bohaterowi przeżyć w tej celi aż osiemnaście lat i opowiedzieć nam tę wzruszającą historię?
Uważam, że czytanie tej książki jest bardzo osobistym przeżyciem i każdy wyciągnie z niej coś innego. Narrator prowadzi nas przez swoje myśli, wartości i rozważania życiowe, co sprawia, że nie tylko czuje się długość tej gehenny, ale jednocześnie czytelnik zaczyna zastanawiać się nad sobą, swoimi wartościami, nadziejami i wierzeniami.